Są takie chwile w sporcie, które zostają z człowiekiem na zawsze. Chwile, dla których warto znosić ból, zmęczenie, wyrzeczenia, ciężkie treningi i wszystkie momenty zwątpienia. Właśnie taki dzień przeżyliśmy 17 maja 2026 roku we francuskim Cognac, gdzie Reprezentacja Polski floretu mężczyzn weteranów sięgnęła po pierwszy w historii tytuł Drużynowego Mistrza Europy. To nie był tylko turniej. To była historia pisana przez kilkanaście długich lat ciężkiej pracy, poświęcenia i walki o marzenie, które przez tak długi czas pozostawało tuż poza naszym zasięgiem. Przez osiem ostatnich lat byliśmy blisko ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie.
To już czwarty medal mistrzostw Europy z rzędu! Trzy poprzednie miały kolor brązowy i każdy z nich był piękny, wywalczony sercem oraz ogromnym wysiłkiem. Jednak zawsze czegoś brakowało. Czasem jednego trafienia, czasem jednej decyzji, odpowiedniej akcji, czasem odrobiny zwykłego szczęścia. Każde kolejne mistrzostwa zostawiały niedosyt i poczucie, że jesteśmy bardzo blisko, ale jeszcze nie tam, gdzie naprawdę chcieliśmy być. Ponieważ drużynowe Mistrzostwa Europy odbywają się co dwa lata, ta droga trwała kilkanaście lat, budowanie drużyny, jej charakteru i wiary w to, że kiedyś nadejdzie ten wymarzony moment. I właśnie 17 maja 2026 r. nadeszła upragniona i wymarzona chwila w której lata poświęceń i ciężkiej pracy zostały wynagrodzone! Tegoroczne Mistrzostwa od samego początku dostarczały ogromnych emocji, a sam wyjazd do Cognac był prawdziwą próbą charakteru.
Dzisiaj możemy powiedzieć z uśmiechem, że walka o udział w tych zawodach jak i samo dotarcie w pełnym składzie było osiągnięciem na poziomie mistrzostwa świata. Logistyka tego wyjazdu przypominała bardziej operację specjalną niż sportową podróż. Do samego końca walczyliśmy o nasz udział i możliwość rywalizacji na najwyższym poziomie.
W końcu przyszedł moment naszego wyjazdu. Zawodnicy przemieszczali się na trzy różne sposoby. Część pokonała blisko 4000 kilometrów busem, inni jechali samochodami, a potem lecieli samolotami. Za nami były ciężkie noce za kierownicą, godziny spędzone na lotniskach, stres, zmęczenie i niepewność, czy wszystko uda się dopiąć na ostatni guzik. To była prawdziwa przeprawa przez mękę. Jednak być może właśnie dzięki temu nasi zawodnicy wyszli na planszę silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Zdeterminowani walka o wyjazd, pełni sił i determinacji za wszelką cenę chcieli udowodnić aktualną formę sportową w tak wymagającym międzynarodowym gronie szermierzy. Wiedzieli, ile kosztował ich ten wyjazd. Wiedzieli, ile pracy i serca zostało włożone w to, aby reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej.
To wszystko było widać podczas walk. Każde trafienie, każda akcja i każdy wykrzyczany punkt niosły ze sobą emocje, których nie da się opisać. Nasi zawodnicy pokazali, że determinacja, pasja i miłość do szermierki potrafią dokonywać rzeczy wielkich. Polska drużyna od początku turnieju szła jak burza, nie przegrywając ani jednego meczu w fazie eliminacyjnej licząc każde pojedyncze trafienie które decydowało o rozstawieniu w fazie pucharowej.
Tego dnia fortuna sprzyjała naszym szermierzom. Pierwsze rozstawienie i drabinka turniejowa ułożyła drogę do wymarzonego finału. Na naszej drodze pojawiały się drużyny, które w poprzednich latach odbierały nam marzenia o finale i złotym medalu. I to tym „jednym” jak ważnym trafieniem. Tym razem jednak historia miała wyglądać inaczej. Nasi chłopcy obiecali sobie jedno — jeśli nie teraz, to nigdy. I właśnie z taką mentalnością wyszli na planszę. W półfinale zdecydowanie pokonali Reprezentacje Niemiec biorąc rewanż i nie pozostawiając żadnych złudzeń kto zasługuje na walkę o tytuł Mistrza Europy.
Finał przeciwko Reprezentacji Francji był czymś absolutnie wyjątkowym. Gospodarze turnieju byli faworytami mistrzostw, dysponowali niezwykle silnym zespołem. Walka od pierwszej do ostatniej zmiany była niesamowicie wyrównana. Szliśmy punkt za punkt, akcja za akcję, a napięcie rosło z każdą minutą. Do samego końca wszystko mogło się wydarzyć. Wtedy jednak przyszło coś, co stało się symbolem tej drużyny — odwaga, świeżość i głód zwycięstwa. Wrocławski Terminator, który jako wzmocnienie i wpuszczenie młodej krwi dało drużynie dodatkową energię, która pozwoliła przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Charakter i wolę zwycięstwa jaką pokazał Paweł Szumielewicz z klubu KS Wrocławianie był czymś wyjątkowym.
Chwilę później stało się coś, na co czekaliśmy przez kilkanaście ostatnich lat — po raz pierwszy w historii Reprezentacja Polski została Mistrzem Europy Weteranów we florecie mężczyzn!!
Ten sukces nie wydarzyłby się jednak bez ludzi, którzy od lat stoją obok nas. Ogromne podziękowania należą się naszym przyjaciołom — Kamilowi Więch, Piotrkowi Błaszczakowi, Leszkowi Rajskiemu, Tomasowi Ginzery, Grzegorzowi Szmidtowi,Sławkowi Pośpiesznemu, Romanowi Forajter, Katarzynie Huwer oraz wielkiemu Bernardowi Trzensiokowi. Wasze wsparcie jest dla nas bezcenne. Jesteście z nami w tych pięknych chwilach, ale również wtedy, gdy jest ciężko.
Ta drużyna to nie tylko zawodnicy walczący na planszy. To także wszyscy ludzie, którzy nas wspierają, kibicują nam, pomagają nam i wierzą w nas nawet wtedy, kiedy droga wydaje się niemożliwa do przejścia. Dziękujemy Wam wszystkim i chcemy, żebyście wiedzieli, że walczymy pamiętając o Was i Waszym wsparciu.
Ogromne podziękowania kierujemy także do firmy Nicol Sport, dzięki której mogliśmy z dumą reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. Wasze wsparcie miało ogromne znaczenie, a przepiękne torby, które otrzymaliśmy, chyba naprawdę przyniosły nam szczęście.
Jest jednak jeszcze jedna osoba, której chcemy poświęcić szczególne słowa. Osoba wyjątkowa. Nasz przyjaciel, nasz bohater i nasz anioł stróż — Jacek Gaworski. Jacku, wiemy, że byłeś tam z nami. Czuwając, wspierając nas i dodając nam siły wtedy, gdy było najtrudniej. Ten historyczny medal dedykujemy właśnie Tobie. Niedawno obchodziłeś urodziny i chcemy wierzyć, że to właśnie ten złoty medal jest naszym prezentem dla Ciebie. Dałeś nam siłę do walki mimo wszystkich przeszkód, które pojawiały się na naszej drodze.
Dziękujemy również Eli, która nadal dzielnie walczy i wspiera nas całym sercem. Obiecujemy, że pamięć o Tobie, Twojej postawie i Twoim ogromnym sercu nigdy nie zostanie zapomniana. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz częścią naszej drużyny! Wiemy, że nam pomogłeś, wspierałem nas i jak zawsze cieszysz się z nami! Bo jak powtarzałeś: walczyć trzeba zawsze do samego końca! 🫵❤️🇵🇱🤺🔥
Na końcu chcemy oddać największy szacunek naszym mistrzom:
Sławomirowi Mockowi, Tomaszowi Ciepłemu, Pawłowi Szumielewiczowi, Danielowi Przystajko oraz Tomaszowi Kończyło
Wasze poświęcenie, wszystkie wydane pieniądze, godziny spędzone w podróży, litry potu wylane na treningach i ogrom pracy, którego nikt poza nami do końca nie widzi, doprowadziły Was na sam szczyt Europy. Jesteście mistrzami nie tylko na planszy, ale również w życiu. To, ile poświęcacie dla szermierki i reprezentowania Polski, jest czymś absolutnie wyjątkowym.
Dziękujemy Wam za walkę, za emocje i za to, że nigdy się nie poddaliście.
To Wy zapracowaliście na ten sukces.
To Wy jesteście Mistrzami Europy.
🥇🇵🇱🤺
I jeszcze raz — dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego historycznego osiągnięcia. Ten złoty medal należy do całej naszej szermierczej rodziny. ❤️